Mam aparat – jestem fotografem

fotografia ślubna Fotografia ślubna – to zwłaszcza dla młodych ciężki orzech do zgryzienia, zwłaszcza przyglądając się temu, że fotografowie ślubni wyrastają jak grzyby po deszczu. Ponieważ jak ostatnio słyszałam, zdjęcia ślubne to fajny łatwy pieniądz. Jedzie się na ślub pocyka masę fotek i odbiera zapłatę.

To trochę tak jak z robieniem stron internetowych. Można znaleźć kogoś kto to zrobi za 300 zł, ale pytanie, czy chcesz mieć stronę jaką on potrafi wyprodukować. Generalnie chodzi o jakość.

Na rynek wychodzą coraz nowsze aparaty, producenci prześcigają się w nowych pomysłach, tym samym całkiem dobre cyfrówki są w cenach dostępnych dla zwykłego Kowalskiego. Zwykły Kowalski wychodzi więc z założenia, że skoro ma dobry aparat, to potrafi robić zdjęcia. I fotografia ślubna może być jego dodatkowym źródłem utrzymania- lub podstawowym, zależy jak bardzo Kowalski jest pewny siebie.

Tak, więc Kowalski, wybiera się na ślub i robi zdjęcia… całą masę zdjęć! Ponieważ, któreś na pewno będzie udane. Tak więc jeśli jesteś jak Kowalki i połowę zdjęć odrzucasz, to jedyne co robisz to złą reklamę w branży.

Czasami mam wrażenie, ze ludzie zapominają, że zdjęć nie robi aparat, tylko fotograf – człowiek. Tak więc piękna fotografia ślubna to sztuka… zamierająca. Na rzecz partactwa i masówki, które zabijają fotografów ślubnych, którzy starają się dać coś z siebie i robią swoją pracę profesjonalnie i z pasją.