Polski koniec postu

wata cukrowa zamek dmuchany jarmarkiŚwięta wielkanocne już prawie dobiegły końca, został nam jeden ostatni dzień, który większość z nas – chcąc lub nie chcąc – spędzi w domu z rodziną, aby uniknąć nagłej i zimnej kąpieli zgotowanej przez biegających (jak kraj długi i szeroki) po ulicach wyrostków z wiadrami, butelkami i pistoletami na wodę, które co roku ostatecznie okazują się najmniej zabójcze z całego powyżej wymienionego arsenału.


Koniec Świąt oznacza zaś, że Wielki Post również dobiegł końca (i to nawet troszkę wcześniej, o czym zaświadczą dodatkowe kilogramy, uzbrojeni w które wrócimy we wtorek do pracy). Koniec Wielkiego Postu w Polsce oznacza zaś jedno… można uznać, iż sezon na jarmarki, festyny i inne imprezy plenerowe, często zwane teraz biesiadami czy piknikami, został otwarty. Zanim zdążymy się obejrzeć w niejednym sąsiedztwie wyrośnie jakiś zamek dmuchany, stanie parę karuzel, jakaś scena, a w rękach szwendających się po okolicy dzieci zagości wata cukrowa. Taki to już nasz polski sposób świętowania. Trudno powiedzieć czy on dobry, czy zły, ale z pewnością wiekowy i skoro nie ruszyło go ani pięćdziesiąt lat komuny, ani szok systemowej zmiany, ani nawet inwazja popkultury, która z roku na rok próbuje zmienić cały świat w jeden wielki bar szybkiej obsługi, to widać jakaś siła w tych jarmarkach drzemie. Nie ma zatem co dużo myśleć, Post się skończył, więc i my ruszmy na poszukiwanie jakiegoś jarmarku, z pewnością daleko szukać nie będziemy musieli, tylko nie zapomnijmy się dobrze bawić, póki jeszcze trzyma się nas świąteczny nastrój.