Wakacje z lat młodości.

półkolonie

Mamy koniec czerwca, lato, na pogodę nie ma co narzekać, czas urlopów, wakacji, odpoczynku. Człowiek pracuje przez cały rok, by później z czystym sumieniem wybrać się nad morze, w góry, czy gdzie kto woli. Ostatnio naszła mnie mała refleksja, jak to było 13-17 lat temu w czasie wakacji. To tak mniej więcej czasy końca podstawówki i początki liceum.

Wtedy nie było tylu atrakcji co dziś, jednak niektóre z nich do teraz są często wybieraną formą „pozbycia” się dzieciaka z domu na jakiś tydzień, czy dwa. Pamiętam jak rodzice wysyłali mnie na kolonie letnie i obozy zimowe w różne miejsca Polski, a raz pojechałem do (wtedy chyba jeszcze) Czechosłowacji. To było prawdziwe przeżycie. I ten chleb z kminkiem, którego do dziś nie znoszę.

Gdy trochę podrosłem rodzice wysłali mnie na półkolonie Poznań. Fajna sprawa, rano rodzice odstawiali mnie na miejsce zbiórki, wsiadaliśmy w autokar i w drogę. Daleko nie jeździliśmy, Poznań i okolice. Zabierano nas nad jeziora, mogliśmy pojeździć na nartach na sztucznym stoku, byliśmy też w różnych stadninach koni, zwiedzaliśmy muzea, graliśmy w tenisa ziemnego, masa różnych atrakcji. Pod wieczór byliśmy zawożenie z powrotem na miejsce zbiórki, gdzie czekali już na nas rodzice. Było później co opowiadać.

Fajnie jest sobie tak powspominać stare dobre czasy. Jest wiele firm, które organizują takie zajęcia dla dzieci. Poznań ma bogatą ofertę usług związanych z organizacją czasu dla dzieci. Jest w czym wybierać, poszczególne punkty programu są na pewno tak samo ciekawe, jak i ciekawsze od tych oferowanych około piętnaście lat temu. Z chęcią bym się trochę cofnął w czasie, by móc przeżyć to jeszcze raz, ale jak wiadomo, było ? minęło. Jak już dorobię się potomstwa, to niewątpliwie wyślę swoje pociechy na jakieś półkolonie, bo czas tam spędzany jest aktywnie i się nie nudzi, a ile nowego można się nauczyć.